sobota, 11 lutego 2012

Piszę do ciebie, ostatni list...

List do Boga.
Witaj Boże, jestem Honey. Przecież znasz mnie doskonale. Wiesz, ile razy płaczę, i jak często to robię. Za każdym razem, coraz mocniej boli.. Dziś zatrzymuję się. Nie umiem już dalej biec. Nie mam sił i chęci. Ten jeden raz, ty też zatrzymaj się. Stań tu, obok mnie. Chciałabym być obojętna, na błędy które popełniasz. Powiedz mi, dlaczego jesteś wobec mnie taki okrutny? Ja wiem.. Nie jestem święta, nie byłam i zapewniam że nigdy nie będę. Każdego dnia, dajesz mi kolejne powody, do płaczu. Lecz dlaczego nie dajesz mi odwagi? Wiesz o czym marzę, bardzo dobrze wiesz o czym. Mówię ci to, codziennie. W końcu dotarło do mnie to uczucie, które próbowałeś mi dać. Twoja nienawiść. Skoro mnie tak kochasz, dlaczego utrudniasz mi moją miłość do Ciebie? Myślisz pewnie że jesteś mi obojętny. Nie jesteś. Od Ciebie wszystko zależy, więc proszę cie. Po prostu cię błagam, jak najmocniej umiem. Piszę to mając po raz kolejny w sercu żal, w oczach łzy a duszy pustkę. Widzisz mnie z góry, wiesz jak sie czuję, czemu nie chcesz mi pomóc? Nie pasuję tutaj. Nie pasuję do tego świata.. Jestem Inna.. Ludzie nie rozumieją mojej wyjątkowości. Proszę Cię też o szczęscie dla Róży. Błagam cię o to, żeby nie czuła samotności gdy ja odejdę. Będę nad nią czuwać z nieba, tak. Ale bez twojego kiwnięcia palcem, będzie jej źle. Dlatego  chcę, żebyś zesłał jej lepszą przyjaciółkę ode mnie. Żeby dożyła 100 lat, żeby wyprowadziła się do Londynu i była z Harrym. Czy proszę o tak wiele? W mojej głowie, myśli biją się ze sobą. Wszystko mi się miesza. Nie mam siły.. Upadłam, Boże. Upadłam, i nikt i nic nie jest w stanie mnie podnieść. Wiesz jak się czuję? Czuję się tak, jakbym staczała się z ogromnej góry. Z Góry szczęscia, gdzie ja jestem na dnie rozpaczy, i turlam się niżej i niżej, coraz niżej. Zastanawiałam się, czy te wszystkie nieszczęscia są tylko po to żeby mnie uodpornić? Doszłam do wniosku, że po tym wszystkim co przeszłam, dziś bez obaw mogę powiedzieć że jestem silna. Sporo drogi za mną, a dziś trafiłam na ślepą uliczkę. Stoję na skrawku przepaści, Panie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz